9 stycznia br. prezydent Andrzej Duda podpisał ustawy reformujące system szkolny w Polsce. Oznacza to likwidację gimnazjów, powrót do 8-letnich szkół podstawowych, 4-letnich liceów ogólnokształcących i 5-letnich techników. W miejsce zasadniczych szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe. Reforma rozpocznie się 1 września 2017 r.

Tego samego dnia w Sali Kolumnowej Urzędu Marszałkowskiego w Zielonej Górze z inicjatywy Forum Rad Rodziców odbyło się otwarte spotkanie. Wzięło nim udział ok. 200 osób. 110 z nich opowiedziało się za nieposłaniem we wtorek 10 stycznia dzieci do szkół.

- To jest początek. To jest pierwszy ostrzegawczy protest, że nie zgadzamy się na to (reformę- PAP). Ludzie są zdeterminowani i widać, że chcą pokazać swoje niezadowolenie (...). Decyzja o tym, czy nie posłać dziecka do szkoły, należy oczywiście do rodziców, naszą rolą jest wspierać rodziców w ich działaniach - powiedział koordynator ds. gimnazjów Zielonogórskiego Forum Rodziców i Rad Rodziców Jarosław Kostecki.

71 głosów padło także za kontynuowaniem strajku. Protest będzie dotyczył głównie szkół podstawowych i gimnazjów. - Będziemy protestowali aż do skutku. Mamy czas do 1 września i jak się przyłożymy, to nasz głos rozleje się na cały kraj. I inni pójdą za nami i nas poprą. A wtedy ta nieudolna i źle przygotowana reforma oświaty zostanie wycofana - podkreślił Jarosław Kostecki.

Już wcześniej, w grudniu 2016 r. odbyło się podobne otwarte spotkanie Forum Rad Rodziców w Zielonej Górze. Jego uczestnicy podkreślali, że ministerstwo edukacji nie przejmuje się ich protestami, listami. Ustalili więc, że podejmą 10 stycznia 2017 roku strajk i nie poślą tego dnia dzieci do szkół.

Podczas grudniowego spotkania rodzice podnosili szereg kwestii, które ich niepokoją i na które nie znają odpowiedzi. Rodziców najbardziej interesowało, co od września będzie z ich dziećmi. - Moje dziecko jest w pierwszej klasie gimnazjum. Czy nadal będą go uczyć ci sami nauczyciele? - pytali. - Skoro nie będzie naboru od września w gimnazjach, uczniów zrobi się mniej, nie będzie też etatów - krzyczeli rodzice.

Do teraz rząd nie przedstawił dokumentów potrzebnych samorządom do przeprowadzania zmian w oświacie. Trudno więc proponować konkretną sieć szkół. A tego oczekują i rodzice, i nauczyciele. - Chcemy wiedzieć, jakie będą rejony, żeby móc
zameldować dzieci z jednej czy drugiej strony ulicy, by znalazły się w danej szkole - denerwował się jeden z rodziców. - A co będzie z podwójnym rocznikiem? Przez niego trudno będzie się mojemu dziecku dostać do dobrego LO - to kolejny głos żalu i pytanie bez odpowiedzi. - Nie dopuśćmy do takiego bałaganu, jaki się szykuje - mówił Jarosław Kostecki z Forum Rad Rodziców.