Poprawianie ustawy reprywatyzacyjnej

Komisja Wspólna na spotkaniu 13 grudnia rozpatrywała m.in. projekt ustawy o zrekompensowaniu niektórych krzywd wyrządzonych osobom fizycznym wskutek przejęcia nieruchomości przez władze komunistyczne od 1944 r. Pozytywnie zaopiniowała kierunek zmian zaproponowanych w tej ustawie, jako że projekt zmierza do uregulowania kwestii niezałatwionych przez ostatnich 27 lat. Jednak z samorządowego punktu widzenia trzeba go poprawić w części dotyczącej finansowania, gdyż wyliczenia zawarte w Ocenie Skutków Regulacji są „statystyczne” - dotyczą skutków finansowych w skali całego kraju, tymczasem w konkretnych JST skutki będą mocno zróżnicowane: w niektórych znacząco większe od średniej, a w innych w ogóle nie wystąpią. Dlatego samorządowcy zaproponowali, by jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia spotkał się specjalny zespół roboczy, który rozstrzygnąłby kwestie sporne.
Wiceminister sprawiedliwości, Patryk Jaki zgodził się na dodatkowe uzgodnienia. Jestem otwarty na uwagi również na dalszym etapie procesu legislacyjnego – zapewnił.
Poinformował też, że minister finansów zgodził się, by ewentualne obciążenia JST były rozłożone na dłużej niż proponowane ustawą 7 lat.
Wiceminister jest przekonany, że największym beneficjentem projektowanej ustawy będą właśnie jednostki samorządu terytorialnego. Oczywiście nie jest możliwe oszacowanie, ile wniosków wpłynie od następców prawnych spadkobierców znacjonalizowanych nieruchomości. Jednak są wyliczenia, z których wynika, że wartość znacjonalizowanych nieruchomości wynosi ponad 800 mld zł (sic!). W ramach tej ustawy mienie takiej wartości przejmie państwo – większość tych nieruchomości trafi do JST. - W ramach rekompensat Państwo zapłacicie tylko niewielki procent wartości tych nieruchomości. Mówimy bowiem o odszkodowaniu w wysokości 20% mienia, ale wartości w momencie nacjonalizacji, co oznacza np. w przypadku Warszawy - gruzy. Będziemy też brali pod uwagę obciążenia hipoteczne (przedwojenne), co spowoduje obniżenie kwoty– wyjaśniał minister Jaki.
Dodatkowym zyskiem projektu będzie wyjaśnienie statusu wszelkich nieruchomości czy gruntów, które dziś nie mają jasnej sytuacji prawnej. Po roku od wejścia w życie ustawy staną się własnością samorządu, podczas gdy dzisiaj roszczenia są bezterminowe.

Mieszkanie Plus nabiera rozpędu

O rządowym projekcie pod nazwą „Mieszkanie Plus” mówił wiceminister infrastruktury i budownictwa, Tomasz Żuchowski. Na początku grudnia do każdej gminy został wysłany pakiet informacyjny dotyczący programu, który na razie jest realizowany w formie pilotażu. W ciągu ostatniego miesiąca podpisano umowy z ponad 40 gminami, 14 grudnia zostało podpisanych kolejnych 30 listów intencyjnych, program więc zaczyna nabierać rozmachu. W budowie jest ponad 1300 mieszkań, pierwsze budynki będą oddawane w 2018 roku. Przygotowywanych jest ponad 15 tysięcy mieszkań, w większości we współpracy z samorządami. Rząd chce organizować dla tych, którzy włączą się w program spotkania, na których będą mogli wymieniać doświadczenia i omawiać problemy. Żuchowski poinformował też, że do Krajowego Zasobu Nieruchomości trafiły nieruchomości Poczty Polskiej i PKP (zbędne im) – najczęściej świetnie zlokalizowane, z pełnym dostępem do mediów. W najbliższym czasie zostanie skierowane pismo do gmin, w których się te budynki znajdują, czy byłyby zainteresowane, jeśli budynki zostaną zaadaptowane na mieszkania.
W imieniu Związku Miast Polskich Andrzej Porawski, dyrektor Biura zadeklarował chęć bieżącej współpracy w promowaniu programu „Mieszkanie Plus”. Dodał, że Związek otrzymuje coraz więcej sygnałów o zainteresowaniu miast dołączeniem do programu. Decydujące są dobre doświadczenia miast, które już go realizują. - Jedna rozmowa z prezydentem Białej Podlaskiej, Wałbrzycha czy burmistrzem Jarocina daje więcej niż wykłady czy konferencje. Praktyczne przykłady najlepiej przemawiają do samorządowców – powiedział dyrektor.

hh