Z okazji 25-lecia polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, Ministerstwo Spraw Zagranicznych RFN, zorganizowało 16 listopada w Berlinie, polsko-niemiecką konferencję samorządową. Spotkanie było nie tylko podsumowaniem ostatnich 25 lat relacji pomiędzy obu krajami, ale także debatą nad przyszłością współpracy partnerskiej naszych samorządów.

Przedstawiciele rządów Polski i Niemiec Michael Roth, Minister Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RFN oraz prof. dr Andrzej Przyłębski, Ambasador RP w Berlinie, zgodnie stwierdzili, że to właśnie samorządy z obu stron Odry budują mosty pomiędzy naszymi krajami, to właśnie samorządy, ich mieszkańcy są istotą naszych relacji. Bez nich porozumienia rządowe, traktaty, umowy byłyby tylko papierem. W wystąpieniach zwrócono uwagę, że dobre relacje polsko-niemieckie to szansa na silną Europę i pokój na naszym kontynencie.

Dominantem współpracy blisko tysiąca partnerstw pomiędzy Polską i Niemcami od lat jest wymiana młodzieży, dalej sport i kultura. W Polsce języka niemieckiego uczy się ponad 2 mln osób i nasz kraj jest w tej dziedzinie światowym liderem. Jak podkreślono podczas spotkania, nauka języka sąsiada to nie tylko zdobywanie kompetencji lingwistycznych, ale także kulturowych. W przedszkolach i szkołach w niektórych miastach przygranicznych po obu stronach Odry, realizowane są programy nauki języka sąsiada, co dla młodych ludzi jest ogromnych kapitałem na przyszłość.

Podczas konferencji zaprezentowano przykłady współpracy miast. Jeden z nich to partnerstwo Gdańska i Bremy istniejące od 1976 r. Zdaniem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, tym co łączy oba miasta, są silne geny wolnościowe oraz tradycje luterańskie. W czasie polskiej walki o wolność Brema była dla Gdańska niezawodnym przyjacielem. To właśnie Brema udzieliła schronienia uchodźcom politycznym, którzy po 1981 roku musieli wyjechać z Polski. Na taką pomoc - finansową, logistyczną, humanitarną - Gdańsk mógł także liczyć przy okazji innych tragedii, które dotknęły miasto w późniejszych latach - powodzi w 2001 r., czy pożaru hali Stoczni Gdańskiej w 1994 r.

Jednym z tematów konferencji była również szeroko rozumiana migracja i integracja. Przykładem skali problemu w Niemczech może być Kolonia, do której tygodniowo przybywa 60-70 uchodźców, głównie z Syrii, Iraku, Afganistanu, Albanii, Serbii, Iranu, Macedonii, Kosowa i Algierii. Taka ilość obcokrajowców stanowi ogromne obciążenie oraz wyzwanie dla miasta. W pomoc i tworzenie domu dla nowych mieszkańców obok władz miejskich, angażują się organizacje pozarządowe, kościoły, wolontariusze, choć nie zawsze mieszkańcy są otwarci i chętni, aby ich sąsiadem był imigrant. Często zdarza się, że pomimo wysiłków na rzecz integracji obcokrajowców ze społecznością lokalną, nie chcą oni wychodzić poza swoją grupę etniczną i kulturową, nie chcą uczyć się języka, pracować. Bartłomiej Bartczak, Burmistrz Gubina opowiedział o sytuacji migracyjnej w swoim samorządzie. W tym przygranicznym mieście przebywa 70 kobiet z Korei oraz duża grupa Ukraińców. Miasto pomaga imigrantom w procedurze aplikacji o niezbędne pozwolenia na pobyt oraz pracę, choć nie zawsze i nie wszyscy chcą z takiej pomocy skorzystać.

O Centrum wspierania imigrantów i imigrantek w Gdańsku opowiedziała jego prezes Marta Siciarek. Jej zdaniem, brak polityki migracyjnej w Polsce powoduje, że to organizacje pozarządowe są głównym „opiekunem” imigrantów w naszym kraju, a tak być nie powinno. Dlatego w wielopoziomową pomoc dla imigrantów pojawiających się w Gdańsku zaangażowani są urzędnicy, społecznicy, socjologowie, nauczyciele mających do czynienia z dziećmi imigrantów, pracownicy MOPR, a także imigranci już w Gdańsku mieszkający. Model współpracy z obcokrajowcami był i jest tworzony w ścisłej współpracy z Gdańszczanami. Przy Prezydencie Gdańska powstała pierwsza w Polsce Rada Imigrantów, w skład której wchodzi 12 obcokrajowców gdańszczan i której rolą jest doradzanie prezydentowi miasta w prowadzeniu polityki migracyjnej miasta.

Berlińską konferencję samorządową można by podsumować następująco: po pierwsze oba kraje powinny dbać o dwustronne relacje, aby nie zniszczyć tego, co udało się zbudować przez lata. Po drugie, to nie pieniądze są ważne w tworzeniu współpracy, a charyzmatyczni ludzie, którzy swoim zaangażowaniem, zrozumieniem dla sąsiada, mają wolę inicjowania i prowadzenia współpracy polsko-niemieckiej. W dzisiejszej sytuacji w Europie, łączą nas również podobne wyzwania, np. problem imigracji. (HL)